zdradził szatana dla pieniędzySłyszę czasem różne dziwne historie o tym, ile to zarabiają redaktorzy tabloidów. Cóż, akurat w tym temacie rzeczywistość zatrudniającego mnie Mordoru nic a nic nie różni się od typowych dla Grajdoła realiów. Jak wszędzie, krawaty ze szczytów zakładowych list przebojów, zarabiają niebotyczne stawki. Natomiast ja, będąc na samym końcu tego finansowego łańcucha pokarmowego, czuję się jak zapasowy chuj na weselu!

Stukam swoje kupy i szorty. Nieśpiesznie, bo dziś nie ma ciśnienia. Leniwy dzień, żadnych akcji terenowych ani większych materiałów. Co jakiś czas, gdy widzę, że Szef pogrąża się w studiach nad annałami swojego Facebooka, zapuszczam żurawia do Interenetu w poszukiwaniu ofert pracy. Nie ukrywam przed nikim, że szukam innej lub drugiej roboty, bo płacą mi tu delikatnie mówiąc wąziutko…

Finansowo jestem tu na absolutnie końcowym końcu listy płac. Zarabiam 1500 zł netto. Wszystko oczywiście na mocy umowy o dzieło, bo jakżeby przecież inaczej? Nie byłaby to dla mnie zła stawka, gdybym dostawał ją 2-3 lata temu. Niestety, wówczas byłem na etapie pedalskich periodyków studenckich, które na rozkładzie powinienem mieć kolejne 2-3 lata wcześniej. To smutna reguła mojego życia – ze wszystkim spóźniam się 2-3 lata. Kurwa… Wracając do płac, trzeba przyznać, że cała działka tzw. dziennikarstwa prasowego staje się coraz bardziej jałową glebą. Tego typu media przeżywają od jakiegoś czasu głęboką zapaść rynkową i mam wrażenie, że jeszcze nie osiągnęły dna, więc może być tylko gorzej.

Jak zarabiają inni na zakładzie? Najlepiej stoi oczywiście Szef. Przytula 6 patyków. Prawda jest jednak taka, że siedzi w tej branży 12 lat i zna się na niej jak Einstein na fizyce! Co więcej, rok temu zdekapitowano mu płace o okrągły tysiak. W tym roku prawdopodobnie będzie tak samo. Why? „Bo pierdolony inwestor traktuje nas jak kolonizowanych murzynów! Gospodarczo firma jest stabilna i nie ma potrzeby obcinania jej budżetu. Ciecia służą temu, by mieć tyle samo z mniej, co jest najlepszym przykładem traktowania nas jak zdobyczne bydło!” – irytuje się Szef, gdy rozmawiamy o finansach. Jego odpowiednik, powiedzmy z Niemiec czy Anglii, zarabia jakieś piec razy tyle, ma służbową gablotę i po 8 godzinach pracy rzuca wszystko w pizu i idzie do domu.

Nieco niższą stawkę niż Szef przytula Antena. Ile dokładnie? Przyznam się że nie wiem, ale zgaduję, że ponad 3 kafelki. W sytuacji równie padaczkowej co ja znajduje się natomiast Piękna. Zarabia 2300 po ładnych kilku latach doświadczenia, z tym że jest dużo starsza ode mnie. Niedawno próbowała pertraktować podsypkę z krawatami ze szczytu. Sprawę postawiła bardzo blisko krawędzi noża. Co usłyszała? „Jeśli musisz odejść, to bardzo nam przykro ale proszę bardzo”. Piękna podobnie jak ja rozgląda się za inną robotą. Ona za wszelką cenę chce jednak pozostać w branży. A ta jest wyjątkowo już wyeksploatowana. „Ukochana gazeta wszystkich polaków” (do niedawna) płaci 2500 redaktorom z 10-letnim stażem! Kierownik największego działu naszego lokalnego konkurenta nie zarabia więcej niż 3 klocki… Najlepsze jest to, że Szef, Antena i Piękna tworzą prawdopodobnie jedną z najlepszych drużyn w tej firmie! Nie dalej jak dwa dni temu Szef przytaczał Pięknej swoją rozmowę z centralą „Rozmowa zakończyła się stwierdzeniem, tu cytuję: Ale masz w pytę zespół!” – przyznał rozbawiony. „Konsekwencje związane z tym stwierdzeniem, nie zaszły” – dodał rechocząc. W niewiele lepszej sytuacji ode mnie była dziewczyna, na której miejsce bezpośrednio wskoczyłem. Zarabiała 1800 kapsli na rękę ale wypełniając weekendowe dyżury, z których ja jestem zwolniony… oficjalnie.

„Siemano!” – wita się ze wszystkimi Mercedes. „Ooo! A niech mnie chuj strzeli!” – cieszy się Szef na jej widok. Mercedes pracowała tu za te same pieniądze co ja, gdy zdezerterowałem na trzy miesiące. Idą z Szefem na petko do kanciapy foto. Właśnie! Foto! To są goście, którzy w tym burdelu zarabiają naprawdę niezłą walutę! Jeśli ktoś, spoza kierownictwa, w tabloidach zarabia dobre pieniądze, to właśnie fotoreporterzy. Wprawdzie płacą im tylko od wykorzystanych zdjęć ale nie jest to zły układ. (W tym względzie też nie mogę narzekać, bo moja wypłata wprawdzie zależy od wierszówki – tego ile napiszę, ale Szef i centrala manipulują nią w taki sposób, że choćbym przez miesiąc nie napisał słowa, zawsze dostanę tyle samo). Jeszcze dwa lata temu foto zarabiali po 7-8 tysiaków! Teraz obcięli im stawki za zdjęcia o ok. 35-40%. Dziś wyciągają po 4-4,5 klocka. Szeleszczą na taką płacę, bo muszą z niej pokryć koszty wyjazdów na materiały, sprzętu i ZUS ale ja nie obraziłbym się na taką wypłatę. Tym bardziej, że siedzą na zakładzie tylko do 12-13, a potem działają ewentualnie na telefon! Kurwa, grzech narzekać na taką pracę! Oni mają jednak inne zdanie na ten temat – zapewne dlatego, że pamiętają czasy, gdy płacono im 300 zł za jedno zdjęcie! Nawet za targeta! Obłędna stawka!

„Trzymaj się i wpadaj do nas często!” – uradowany Szef żegna Mercedes. Siada za biurkiem i po chwili odzywa się do mnie „Młody, pamiętaj, że gdybyś znalazł coś innego, Mercedes bardzo chętnie wskoczy na twoje miejsce”. „Domyślam się” – mruczę tak, by kapnął się, że stawia mnie w dość chujowej sytuacji. „Nie żebym cię namawiał do odejścia” – reflektuje się. „Po prostu chce żebyś wiedział, że nie musisz mieć skrupułów, gdybyś chciał stąd wypierdalać.” Oj chętnie bym stąd wypierdalał i to naprawdę bez najmniejszych skrupułów – myślę sobie, wspominając jednocześnie wczorajszy wieczór. Spotkałem się ze znajomym na browara. Facio jest w moim wieku, skończył licencjat z jakiegoś gówna i zaczął pracować jako kierownik magazynu w firmie informatycznej. Teraz jest w niej informatykiem: garnie 4,5 kafla (drugie tyle dostaje za pracę w delegacjach, gdzie opłacają mu podróż, hotele, żarcie, dostaje służbową furę i jedyne na co wydaje to alkohol) i twierdzi, że to słabo jak na jego możliwości. Słuchając tego po trzecim piwie myślałem, że pójdę do kibla i popełnię samobójstwo waląc głową w klozet!

Siedzimy w milczeniu dłuższy czas. Słychać tylko stukanie w klawiatury. „Wiesz…” – przerywa milczenie Szef – „Powiem ci z perspektywy 12 lat doświadczenia, że takie zajebiste strzały jak ty i Mercedes zdarzają się naprawdę rzadko. I nie chodzi mi tu tylko o tabloidy ale o całą branże”. Kiwam głową w zamyśleniu, z miną jakby mi ktoś wsadził do mordy pół cytryny. Fajnie, tylko co z tego, skoro temu krajowi jesteśmy potrzebni jak ślepemu świerszczyki?